niedziela, 29 września 2013

Polsko-farerski Hyde Park, część 1: Kinga.



Kinga mieszka w Klaksvík i uważam, że jest mistrzynią świata. Podziwiam to, w jaki sposób widzi i analizuje Faroje, zazdroszczę jej znajomości kontekstów, cenię zdroworozsądkowe podejście i poczucie humoru.

„Ostatnio w Klax w Bónusie była Mathilde na przecenie, więc pomyślałam o Tobie ciepło”.

Czekam na te Kingowe słowotoki z ekscytacją. Nasilają we mnie jakąś trudną do okiełznania tęsknotę za ludźmi i realiami Forojaru. Widzę Kingę jak siedzi w swoim domu nad zatoką, obok krząta się jej mąż – z nim także mam kilka pięknych wspomnień. Piszemy.

- Jakiego zdania dziś się nauczyłaś?
- Eg havi ilt í bukinum. "Boli mnie brzuch".
- Czyta się to: E HAWE ILT UJ BUKINUM? czy BUCZINUM?
- BuczinuN - "m" na końcu wyrazu czyta się jak "n".

Zaproponowałem Kindze dwa tematy. Uprzedziłem, że to na bloga. Że chciałbym, by było cyklicznie i niestandardowo. Zgodziła się. Na początek zapytałem o grzyby i tunele. Oto, co napisała:

„Farerczycy grzybów nie zbierają, a także niespecjalnie znają się na ich gatunkach. Większość grzybów znaleźć można w tutejszych leśnych plantacjach, ale są to w większości niejadalne mleczaki. Myślę, że w farerskiej myśli grzybiarskiej desygnatem grzybów są tylko pieczarki. Jednak, co ciekawe, na Islandii wydano podobno pierwszy islandzki atlas grzybów, a wszystko to dzięki islandzkiej Polonii! To właśnie liczni Polacy zamieszkujący wyspę pokazali Islandczykom, że grzyby można zbierać, przetwarzać i jeść! Jest to zatem przykład polskiego wpływu na islandzką kulturę kulinarną o znaczeniu dziejowym”.

Z Islandii wróciliśmy na Wyspy Owcze.


„Sprawa tuneli sporo ostatnio namieszała na farerskiej scenie politycznej, bo, jak się okazało, jest to wierzchołek góry lodowej farerskiej korupcji i malwersacji finansowych. Nawet unijne embargo na śledzia i makrelę nie wywołało takich emocji jak forsowanie budowy najpierw tunelu eysturoyskiego (Eysturoyartunnilin), a następnie sandoyskiego (Sandoyartunnilin). Tunele wyraźnie podzieliły społeczeństwo, a także pokazały krótkowzroczność Farerczyków, którzy zamiast kierować się dobrem ogółu i zdrowym rozsądkiem, ponad wszystko przedkładają interesy lokalne i rodzinne koligacje. Budowa tunelu pod Skálabotnur jest omawiana już od dawna i ma nieukrywany sens, ze względu na dużą aktywność ekonomiczną w zatoce oraz tamtejszą dynamiczną sytuację demograficzną. Potencjalny tunel skróciłby czas przejazdu z Tórshavn do Klaksvik do 30 minut, co z pewnością przełożyłoby się na wzrost gospodarczy, rozszerzenie rynku pracy i mobilności mieszkańców. Początkowe projekty budowlane i finansowe z lutego 2007 zakładały nawet budowę podwodnego ronda i stworzenie kilku tunelowych odnóg, co osobiście uważam za przerost formy nad treścią i generowanie niepotrzebnych kosztów, które skutecznie opóźniają realizację całej inwestycji. Z kolei tunel sandoyski (Sandoyartunnilin) jest tematem, który dopiero od niedawna przestał być inicjatywą o zabarwieniu science-fiction. 1200 mieszkańców Sandoy zaciekle walczy o rozpoczęcie budowy tunelu, argumentując, że budowa Sandoyartunnilin uczyni dalsze połączenie z Suðuroy formalnością. O ile powstanie tunel sandoyski, dalsza budowa łącząca Dalur (Sandoy) z Sandvík (Suðuroy) będzie bardziej realna niż kiedykolwiek. Reszta kraju zastanawia się czy w dobie kryzysu i bojkotu ze strony Unii Europejskiej, budowa 13-kilometrowego tunelu w celu skomunikowania 1200 ludzi z resztą kraju powinna znajdować się na liście priorytetów polityki wewnętrznej. Z kolei zwolennicy Sandoyartunnilin twierdzą, że budowa tunelu zachęci Sandoyczyków mieszkających i pracujących w stolicy do powrotu na rodzimą wyspę. Merytoryczność tych dyskusji opiera się jednak w większości na znanej nam dobrze argumentacji pt. "Moja racja jest mojsza niż twojsza, a racja naszej koalicji jest najmojsza". Ostatecznie jednak przysłowiowym gwoździem do trumny okazały się poszukiwania inwestorów, za które odpowiedzialny jest Kári P. Højgaard - szef ministerstwa spraw wewnętrznych, zwany potocznie Kári Post'em. Højgaard, w celu znalezienia inwestorów, postanowił uruchomić wszystkie swoje znajomości, wśród których nie zabrakło środowisk o charakterze kryminalnym. Po tych rewelacjach farerskie gazety rozpoczęły śledztwo, w wyniku którego wyszło na jaw, że od finansowych machlojek nie stronił również sam premier Kaj Leo Johannesen. Te informacje oburzyły farerskie społeczeństwo, czego przejawem były manifestacje w Tórshavn, mające na celu obalenie obecnego rządu oraz ożywiona dyskusja w farerskich mediach - także społecznościowych. Wszystko wskazuje na to, że w październiku czekają nas nowe wybory, co może okazać się smutnym wyrokiem dla rządzącej Sambandsflokkurin i innych partii unionistycznych”.

Kingo – dziękuję!
 
[fotografie © Ólavur Frederiksen / Faroephoto.com]